Menu

default_mobilelogo

dkk wrzesień„Sartre natomiast postrzegał wolność człowieka jako przekleństwo. „ Człowiek skazany jest na to, by być wolnym – mówił – Skazany, nie stworzył bowiem samego siebie, a mimo wszystko jest wolny. Kiedy już raz rzucony zostanie w świat, jest odpowiedzialny za wszystko, co robi”. Jesteśmy wolnymi jednostkami i nasza wolość sprawia, że przez całe życie zmuszeni jesteśmy wybierać. Nie istnieją żadne odwieczne wartości czy normy, którymi moglibyśmy się kierować. Tym ważniejsze jest, jakich wyborów dokonujemy. Sartre podkreśla właśnie fakt, że człowiek nie może uwolnić się od odpowiedzialności za własne czyny”. *

Ostatnie spotkanie z #dyskusyjnyklubksiążki zdominowały filozoficzne refleksje, podążając (zgadzając się lub spierając się) za myślami francuskiego filozofa J. P Sartre, dyskutowałyśmy o granicach wolności jednostki (zahaczyłyśmy nawet o myśli V. Frankla odnośnie do wolności wyboru postawy wobec tego, co nam się w życiu przydarza/czego doświadczamy), poczuciu szczęścia (czy to raczej stan, w którym się bywa, czy coś bardziej permanentnego?), odpowiedzialności za znalezienie sensu swojej egzystencji.

Kopia identyfikacja wizualna SP1Jedną z aktywności proponowanych w ramach realizacji #dkk, projektu Instytutu Książki, jest wybierania cytatów, które z różnych względów do nas przemówiły, zainspirowały, czy czegoś w nas dotknęły.
Po ostatnim spotkaniu poświęconym powieści „Spacerujący z książkami” Carstena Henna, książki wpisującej się tematyką w popularny m.in. w Korei Południowej trend książek kojących/ leczących* (z ang. healing books) zostanie z nami ten oto fragment:

„Carl dzielił czytelników [czytelniczki] na zające, żółwie i ryby. On sam był rybą i płynął przez książkowy świat a to dostojnie, a to znów szybko. Zające szły przez książkę jak burza i od razu zapominały, co czytały kilka stron wcześniej. Dlatego co i raz musiały się cofać, żeby to sprawdzić . Żółwie też to robiły, bo czytały tak wolno, że czasami mijały całe miesiące, zanim docierały do końca książki. Co wieczór tylko jedna książka, potem zasypiały. Zdarzało się też, że następnego wieczoru czytały ją jeszcze raz, bo nie były pewne, w którym miejscu skończyły. Do tego każde z tych zwierząt zamieniało się czasem w ciekawskie czajki, które skakały na koniec, czytały najpierw finał, a potem cała resztę. Zdaniem Carla to było trochę tak, jakby się przyszło do restauracji i najpierw zjadło deser. Oczywiście, że był słodki i smaczny, ale jednak brakowało takiej prawdziwej chęci na niego, jakiej nabierało się po spożyciu konkretnych potraw”.**

IMG 8618„Czy życiem człowieka rządzi przypadek? Przypadek, którego nie da się przewidzieć, któremu nie da się zapobiec, którego nie można cofnąć, przekreślić ani unieważnić? Czy nasze wybory mają jakiekolwiek znaczenie? Mówiąc krótko: czy jesteśmy kijami bilardowymi, bilardzistami czy bilardowymi kulami? Graczami czy pionkami w grze?”. Zygmunt Bauman,
Sztuka życia

Tym razem tyle w nas się kłębiło tematów do obgadania po lekturze powieści Mieko Kawakami Heaven, że od razu przeszłyśmy do dyskusji. Tym bardziej, że powieść dotyka bardzo trudnych tematów rówieśniczej przemocy i sposobów (nie)radzenie sobie z nią. Autorka, o czym wspomina w wywiadach, zastanawia się nad tym, jak ludzie próbują sobie pomóc, gdy znajdą się w ekstremalnie trudnej sytuacji. Jedni, podobnie jak narrator tej powieści Maroko, będzie się starał podjąć jakieś działania po okresie totalnej bezradności, drudzy, jak Kojima, jego koleżanka z klasy, zaczną doszukiwać się głębszego sensu w cierpieniu, którego doświadczają.

IMG 8348W maju na #dyskusyjnyklubksiazki rozmawiałyśmy o reportażu @piotr_milewski_author “Tokio, opowieści z Dolnego Miasta”. Niestety, nie końca zadowolone byłyśmy z lektury tej książki, trudno nam było wczuć się w klimat tej snutej z bardzo detaliczną precyzją opowieści o Tokio. Trudność płynięcia z rytmem czytanej historii potęgował fakt, iż rozdziały nie wiązały się ze sobą, a były zamkniętymi częściami, czasami z powtarzanymi wcześniej już historycznymi detalami, czy informacjami typograficznymi (np. rozważania nad alternatywnymi trasami rowerowymi w skądinąd ciekawym rozdziale o codzienności mieszańca japońskiej metropolii) które wprowadzały zamieszanie. A szkoda, bo spomiędzy tych rozdziałów można było wybrać te opowieści, które przedstawiały ciekawą i nieznaną stronę Tokio (ach jak brakowało zdjęć np. tych pieczołowicie opisanych charakterystycznych budowli miejskich), że aż rozmarzyłyśmy się wspólnie nad wyprawą w tamte rejony. Zastanawiałysmy sieteż czy nasze wrażenie byłyby inne gdybyśmy wizytę w tym mieście miały już za sobą. Czułyśmy bowiem, że być może wtedy jej niespieszny rytm, skupienie na detalu, a nie na bohaterach miasta (choć tak obiecywał blubr) byłoby czymś co by nas przy niej zatrzymało.

I wzięłyśmy również udział w warsztatach komiksowych „Najpierw pomysł, potem kreska” prowadzonych przez Sebastiana Frąckiewicza, autora książki, „Ten łokieć źle się zgina, rozmowy o ilustracji” w @ckzamek w ramach #festiwalfabuły , podczas, których pracowałyśmy nad scenariuszem naszych przyszłych wizualnych opowieści.

tokio dkk„Jedno z popularnych powiedzeń w Edo (obecnie Tokio) brzmiało: Iseya, Inari ni inu no kuso. Przetłumaczyć je można następująco: Tym, co w Edo można znaleźć na każdym rogu, są: restauracja Iseya, chram Inari i psia kupa. Stosowano je, by opisać coś, co jest wszędobylskie i powszechne. Odnosiło się przede wszystkim do Dolnego Miasta*”.

Przy czym prawdziwe teraz już jest tylko to drugie: chramy Inari, w których „czci się boginię o tym samym imieniu (płeć jest tutaj kwestią umowna, Inari bywa również przedstawiana jako mężczyzna, a także jako istota bez atrybutu płci).

To bogini płodności, rolnictwa, rybołówstwa i przedsiębiorczości. Wspierają ją białe lisy, kitsune. (…).

Japończycy przypisują lisom magiczne zdolności. Według nich są mądre, przebiegłe i długowieczne. Bywają wyrozumiale i miłosierne, ale czasem jednak mściwe i okrutne. Ich mądrość i moce rosną wraz z wiekiem”.

dkk tak jest ok“Tak jest okej” stwierdza w pewnym monecie protagonistka powieści YA Marin, gdy z wizytą wpada do niej jej przyjaciółka Mabel.
Okej? Ale z czym? Kiedy? Kogo i czego tak naprawdę dotyczy tytułowa fraza? Na te pytania starałyśmy się odpowiedzieć podczas drugiego już w marcu, spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki.
Za bazę pod nasze rozkminy posłużyła nam książka „Tak jest okej” @nina_lacour w przekładzie Anny Pliś.
Doszłyśmy do wniosku, iż główna bohaterka Marin, zmagając się z żałoba po śmierci dziadka, jak i stratą pewnej wizji ich relacji, zachęca do budowania w sobie akceptacji wobec niepewności, zmian i niewiedzy, jako permanentnego stanu, w którym jesteśmy , i to nie tylko jako młodzi ludzie. Brzmi okej, nie? Ale pewnie nie jest to łatwe…i wymaga praktyki, jak medytacja!

IMG 7587„Opowiadali o którymś z wielkich cadyków, że kiedy uczniowie pytali go o sekret jego mądrości, on odpowiedział: „To proste. Jak siedzę, to siedzę, jak stoję, to stoję, a jak idę, to idę”. Na to uczniowie: „Ale nauczycielu, przecież my robimy tak samo co ty!”. A on: „Nie. Wy jak siedzicie, to już stoicie, a jak stoicie, to już idziecie”. Uwaga jest trudną postacią miłości”.

Obiecana druga część cytatu powyżej, a poniżej lekki zarys tego, co doświadczyłyśmy na ostatnim spotkaniu, w którym idąc tropem tytułu książki Michała Cichego chciałyśmy szczególnie rozgościć się we frazie „Zawsze jest dzisiaj” i złapać, przytrzymać ten moment.

W pierwszej więc jego części korzystając z ćwiczenia Jona Kabta-Zinna, opisanego w książce „Życie piękna katastrofa” ćwiczyłyśmy uważność w jedzeniu. Było to szczególne wyzwanie dla kogoś, kto nie lubi rodzynków, bo to na nich musiałyśmy trenować.

uwaznosc dkk„Uwaga jest procesem wymagającym bardzo pojemnego RAM-u. Żeby się skupić, trzeba oczyścić umysł z myśli, planów, zmartwień i pośpiechu. Skupienie jest odprężeniem. Uwaga nie pojawia się wtedy, gdy ktoś komuś zwraca uwagę, ani tam, gdzie słychać krzyk „Uważaj!”. Uwaga to zauważanie.”*

Temat zatrzymania się na doświadczeniu, uspokojenia gonitwy myśli, skupienia na emocjach, a tym samym bycie tu i teraz pojawił się wielokrotnie na spotkaniach #dyskusyjneklubyksiążki.

By się nad tym tematem pochylić jednak trochę bardziej, a szczególnie tak w wymiarze praktycznym (tak, liczymy na pełen relaks), podczas jutrzejszego spotkania skorzystamy z pewnego znanego (tak, brak większego spojlera celowy) medytacyjnego ćwiczenia Jona Kabat-Zinna i wizualizacji.

Poza tym brakująca (a fundamentalna) część cytatu pojawi się na spotkaniu, więc warto na nie wpaść.