Nasze menu

Dla rozeznania podrzucam książkowy rozkład jazdy czyli co będziemy czytać w #dyskusyjnyklubksiążki w roku 2024.
Jednocześnie też przypominam, iż każda osoba, nawet niebędąca członkinią DKK może wpaść na nasze spotkanie, jeśli ma ochotę porozmawiać o książkach:-).
Nadmienić trzeba, iż spotkania DKK odbywają się również w związku z innymi działaniami zogniskowanymi wokół książek: takimi np.: jak wspólne oglądanie filmów i rozmaite działania artystyczne :-).
Najbliższe, 14 marca, spędzimy na wzmacnianiu uważności i relaksowaniu się :-).
„Więzi międzyludzkie to ciekawa rzecz. Jeśli kogoś powinniśmy spotkać, na pewno go spotkamy”* .
To było jedno z tych spotkań DKK, w których emocje buzują tuż pod powierzchnią. Rozmowy o konkretnych potrawach, które przynoszą nostalgiczne (dobre, szczęśliwe, ale i trudne) obrazy okazały się emocjonalny rollercoasterem nie tylko dla bohaterek/ów omawianej powieści, ale również dla uczestniczek spotkania.
Japońska powieść Hisashi Kashiwai „Kamogawa. Tropiciele smaków” to w ocenie czytających licealistek dobra opowieść na złapania oddechu, na skupieniu się na tym co tu i teraz, na docenianie małych przyjemności idobrych chwil. Jak i też pretekst pod rozważania dotyczące nieuchronności spotkania drugiej osoby.
Spotkanie #dyskusyjnyklubksiążki spędzimy na rozmowie o pierwszej części cyklu o emerytowanym policjancie Nagare i jego córce Kioshi, którzy razem prowadzą Jadłodajnię Kamogawa - Biuro Kulinarnych Usług Detektywistycznych Kamogawa w Kioto, która specjalizuje się w wyszukiwaniu zaginionych smaków ukrytych we wspomnieniach.
Wpadajcie jeśli lubicie rozmowy o książkach, przy których można zgłodnieć ;-)

„Z ciała: trzy
Było wdzięczne (zapamiętać) tak, jakbyśmy należeli do tego samego widoku: Odry.
Jeśli ciało jest wdzięczne, praca mięśni
przypomina dobry wiersz".
Małgorzata Lebda , Mer de Glace, Wrocław, Warstwy 2021, s. 22
Spotkanie poświęcone „słowom, co robią nam w środku radykalne rzeczy” – radykalnie się przedłużyło poza zwyczajowe ramy, bo tyle kontekstów w nas otworzył ten poetycki tomik. Raz emocjonalne odblokowanie – bo jak wspomniały uczestniczki, to wiersze, „dzięki, którym dużo poczuły”: zachwyt nad sugestywności oddania pór roku, uważnością na ciało, drugą żywą istotę. Frapujące zestawienie zwykłości, rytuałów, cyklów natury. Czułości wobec jej doświadczania.
Spotkanie o poezji nie mogłby się odbyć (to znaczy mogłoby, tylko po co? ) bez czytania wierszy na głos, jest w tym coś niezwykle cennego, kruchego, a jednoczenie wzmacniającego wspólnotowość w przeżywaniu poezji.
W swoich rozważaniach skupiłyśmy się na wieloaspektowości odbioru poezji, bo przecież każdy z elementów (tytuł,. okładka, układ wierszy, etc.) razem i z osobna niesie mnóstwo treści do odkodowania. Nas powiodły nie tylko w lodowe konotacje, ale aż po rozważania na temat katastrofy klimatycznej, jednostkowych (nie)odpowiedzialności za stan na tu i teraz naszej planety, relacji międzyludzkich, wagi pojedynczych gestów, odkodowywania słów, pracy twórczej.

„Z ciała: sześć
Dzisiaj było posłuszne. Możliwe, że chodziło o proste
sprawy: pokryte rdza brzozy, jary, w których rodziła
się noc, skórę, która w wilgoci to welur.
I jeszcze to: cukier z borówek i białko z grochu.
I jeszcze to: lądolód, który przesuwał tu swój ciężar.
I jeszcze to: słowa, te, co robią nam w środku radykalne rzeczy.
Małgporzata Lebda, Mer de Glace, Wrocław, Wydawnictwo Warstwy 2021, s. 29
Widzimy się na Dyskusyjnym Klubie Ksiązki 1 lutego, o godzinie 15.30.
Powieściowa Ula wzbudziła w uczestniczkach spotkania rozmaite uczucia: smutek, współczucie, czy poczucie bezradności mieszały się ze złością, wynikającą z trudności zrozumienia motywacji niektórych z jej wyborów. Wyborów, które z drugiej strony rzadko były działaniem intencjonalnym, nie często jest ona bowiem w tak komfortowej sytuacji, by w ogóle podejmować autonomiczne decyzje. Sytuacje bardziej jej się przydarzają, jest wrzucana w jakieś trudne, zagmatwane konteksty relacyjne dorosłych osób, w klasie jest na uboczu, przez nauczycielki zawstydzana, nierozumiana i pozostawiona sama sobie.
Powieść Łukasza Barysa odsłania przed nami taki kawałek Polski, któremu pewnie wielokrotnie nie chcemy się zbyt długo przyglądać, stąd też pierwszą reakcją bywają pewnie słowa: o, nie, to zbyt przygnębiające, tej beznadziei jest zbyt dużo, czemu ktoś tam czegoś nie zrobi, się nie zmieni? etc.
Z naszych ostatnich dwóch DKK-owskich spotkań, wrześniowego i listopadowego, poświęconych, dwóm powieściom, niech jako czytelnicza pamiątka zostaną zapamiętane dwa cytaty:
„Jak mówił Houellebecq, opowiadając o swojej karierze powieściopisarskiej, można robić notatki, próbować składać zdania, lecz aby zabrać się za pisanie powieści, trzeba poczekać, aż wszystko stanie się zwarte i niezbite, aż pojawi się autentyczna konieczność”. [Michel Houellebecq, „Mapa i terytorium”, tł. Beata Geppert, Warszawa, W.A.B, 2011, s. 225.]
„Powieściopisarze, tworząc swoje dzieła, poczynają sobie zazwyczaj tak, jakby każdy z nich był bogiem i mógł w całej pełni ogarnąć spojrzeniem historię życia jakiegoś człowieka, pojąc ją i przedstawić tak, jakby opowiadał ją bez żadnych osłonek sam wszechobecny bóg. Ja tego nie potrafię, podobnie jak nie umieją tego i pisarze. Lecz moja historia jest dla mnie ważniejsza niż dla jakiegokolwiek twórcy jego opowieść, ponieważ jest moja własna i jest historią człowieka: nie wymyślonego, idealnego czy w inny sposób nieistniejącego, lecz możliwego, prawdziwego, niepowtarzalnego, żywego człowieka”. [Hermann Hesse, „Demian”, tł. Maria Kurecka, Poznań, Media Rodzina, 2017, s. 5-6]
Jako komentarz do naszego ostatniego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki, podczas którego rozmawiałyśmy o powieści „Dziewczyna, kobieta, inna” @bernardineevaristo pierwszej czarnoskórej pisarki nagrodzonej Bookerem, dobrze interpretacyjnie wybrzmią słowa Reni Eddo-Lodge:
Piszę i czytam, żeby przekonać samą siebie, że inni myślą podobnie, że nie jestem w tym odosobniona, że to, co czuję, jest realne, wiarygodne, prawdziwe. Jestem boleśnie świadoma rasy tylko dlatego, że odkąd sięgam pamięcią, byłam przez mój świat wyraźnie piętnowana jako inna*.
Tym bardziej, że było to spotkanie,w którym udało nam się w większym niż zwykle stopniu skupić się na konkretnych fragmentach, przytaczać je na głos, pozwolić by słowa powieści wybrzmiały po raz kolejny, tym razem w przestrzeni biblioteki. Odczuć radość z czytania na głos: z melodii tekstu.


